Kukbuk
Kukbuk
Kadr z filmu Matrix – Morfeusz z dwoma pigułkami – niebieską i czerwoną – w dłoni (fot. materiały prasowe)

Filmowe jedzenie przyszłości

Jak filmowcy ubiegłego stulecia wyobrażali sobie jedzenie XXI wieku? Które przewidywania minęły się z rzeczywistością, a które mogą jeszcze stać się faktem?

Tekst: Kasia Siewko

Zdjęcie główne: kadr z filmu „Matrix”

Opublikowano: 3 Kwietnia 2020
Ten artykuł przeczytasz w mniej niż 7 minut!

Przyszłość od zawsze była nęcącym tematem dla ludzi sztukinauki. Rozmyślano o tym, jak rozwój technologii, medycyny czy inżynierii wpłynie na codzienne życie mieszkańców Ziemi i innych planet, które przy odrobinie szczęścia człowiek mógłby skolonizować. Literatura i filmy science fiction prześcigały się w snuciu tych wizji, szczególnie odkąd kosmos stał się bliższy i bardziej oswojony za sprawą lądowania na Księżycu w 1969 roku.

Rozważania o jedzeniu przyszłości pojawiły się jednak dużo wcześniej. W 1913 roku Gustav Bishoff zawiadujący stowarzyszeniem American Meat Packers kontrowersyjnie prognozował, że w XXI wieku dieta ludzkości (w tym jej najbogatszych reprezentantów) będzie składała się głównie z produktów roślinnych. Pisarz naukowy Waldemar Kaempffert twierdził, że gotowanie dla przyjemności i sztuki w nowym stuleciu będzie jedynie wspomnieniem starszego pokolenia. Na porządku dziennym bowiem będzie spożywanie skoncentrowanych, mrożonych posiłków, które będą dostarczane nam pod drzwi. W obu przypadkach byli bliscy prawdy. Tylko w Polsce jest już milion wegetarianwegan, mrożonki ratują nas w natłoku obowiązków, a rano na wielu wycieraczkach lądują pudełka z posiłkami na cały dzień.

Kadr z filmu Metropolis (reż. Fritz Lang)

Kadr z filmu Metropolis (reż. Fritz Lang)

Filmowcy odłożyli na bok bezpieczną zachowawczość i pozwolili sobie na śmiałe wizje nadchodzącego świata. Pierwszym futurystycznym filmem było ekspresjonistyczne „Metropolis” (1927) Fritza Langa, będące wyobrażeniem 2000 roku. Różnice klasowe między żyjącymi w dostatku mieszkańcami drapaczy chmur a ubogimi operatorami maszyn to główny temat filmu. Nie jedzenie, a monumentalna architektura (wzorowana na panoramie Manhattanu) ma podkreślić różnice między bogatą górą a społecznymi nizinami. Ekscentryczny wynalazca Rotwang w swoim laboratorium pracuje nad robotem Maschinenmensch, będącym w istocie wskrzeszeniem ukochanej Hel. Prototyp ma zapoczątkować ruch niepotrzebujących pożywienia ani snu robotów, które przejmą władzę nad Metropolis. Trzeba przyznać, jest to bardzo pesymistyczna wizja świata, od której szczęśliwie wiele nas jeszcze dzieli.

Kadr z filmu Łowca androidów (reż. Ridley Scott)

Kadr z filmu Łowca androidów (reż. Ridley Scott)

Tematyka konfliktu pomiędzy robotami a ludźmi przewijała się w większości filmów SF – zarówno tych, które z czasem weszły do kanonu kinematografii, jak i tych, które oglądamy z pobłażliwym uśmiechem. Do pierwszej kategorii zaliczyć trzeba „Łowcę androidów” (1982) Ridleya Scotta, film, który wrócił na srebrny ekran za sprawą sequela „Blade Runner 2049”. Los Angeles, gdzie toczy się akcja obydwu obrazów, spowija ciemność. Światło pochodzi od gęsto zawieszonych neonów, w tym przewijającego się na nich logo Coca-Coli. Ten niezbyt dyskretny product placement przewija się przez kilka scen wraz z podróżami tytułowego łowcy, Ricka Deckarda, śladem niebezpiecznych replikantów żyjących pomiędzy ludźmi. W 2019 roku, według wyobrażeń Ridleya Scotta, ludzkość nie odmawiała sobie słodkich napojów, choć nie trzeba już nikomu tłumaczyć, ile łyżek cukru zawiera ta grzeszna przyjemność. Na tym podobieństwa się nie kończą.

W 2019 roku, według wyobrażeń Ridleya Scotta, ludzkość nie odmawiała sobie słodkich napojów

Mroczne Los Angeles Scotta pod względem etnicznymurbanistycznym zbliża się raczej do kultury Wschodu niż Zachodu i przypomina bardziej Hongkong niż LA, jakie znamy. Zieleń ustępuje miejsca betonowym drapaczom chmur, a język angielski jest słyszany na gwarnych ulicach równie często jak chiński. Azjatycki street food wyszedł poza Chinatown, a budki z daniami stir-fry czy parującymi pierożkami wypełniają całe LA ukazane w dystopijnej wizji Scotta. W scenie przedstawiającej widzom protagonistę historii Deckard w deszczu oczekuje na miejsce w White Dragon Noodle Bar, gdzie cierpliwość wynagradza mu miska gorących noodli. Oczekiwanie w kolejce na stolik czy miejsce przy ladzie azjatyckiego food trucka w LA naszych czasów brzmi jak bardzo prawdopodobny scenariusz zwykłego dnia w Los Angeles.

Kadr z filmu Powrót do przyszłości 2 – napój przyszłości (reż. Robert Zemeckis)

Kadr z filmu Powrót do przyszłości 2 (reż. Robert Zemeckis)

Wyobrażenia filmowców o przyszłości zweryfikowaliśmy również w 2015 roku, do którego podróż w czasie odbył Marty McFly, bohater „Powrotu do przyszłości II” (1989) Roberta Zemeckisa. Zapewne wielu z nas odetchnęło z ulgą, że niektóre z kontrowersyjnych konceptów przyszłości Zemeckisa nie weszły w życie. Pamiętacie restaurację, w której podczas jedzenia można było spalać kalorie, pedałując na orbitreku? Nie nazwalibyśmy tego progresywnym rozwiązaniem, a koszmarem. Ale już nasyconej witaminami „zdrowej” pepsi, serwowanej w tym samym miejscu, prawdopodobnie byśmy nie odmówili. W XXI wieku wciąż nie wynaleziono latających samochodów, samowiążących się butów ani paliwa ze skórek bananów. Przetworzona żywność znajduje się w każdym supermarkecie, ale obok niej rozwijają się postulaty jedzenia sezonowo i lokalnie oraz większa świadomość konsumencka.

Kadr z filmu Powrót do przyszłości (reż. Robert Zemeckis)

Kadr z filmu Powrót do przyszłości 2 (reż. Robert Zemeckis)

Rodzina McFly gromadziła się przy stole, by na kolację zjeść pizzę. Świat może iść do przodu, deskorolki mogą dryfować w powietrzu, ale pizza pozostaje, nawet jeśli wygląda nieco inaczej. W „Powrocie do przyszłości” miniaturowe placki Pizzy Hut umieszczane były w specjalnym urządzeniu, zwanym hydratorem, które powiększało je do zwykłych rozmiarów. Pizza bez wątpienia jest daniem, za którym wszyscy byśmy tęsknili, gdyby któregoś dnia miało jej zabraknąć.

W „Powrocie do przyszłości” miniaturowe placki Pizzy Hut umieszczane były w specjalnym urządzeniu, które powiększało je do zwykłych rozmiarów

Stanley Kubrick w swojej imponującej międzyplanetarnej epopei „2001: Odyseja kosmiczna” rozpoczął dyskusję o relacjach człowieka z innymi ziemskimi i nieodgadnionymi bytami. W prologu do głównej historii człekokształtne małpy odkrywają narzędzia, które umożliwiają im zdobywanie pożywienia i bycie myśliwymi. Obok odkrycia ognia to właśnie narzędzia miały największy wpływ na nawyki żywieniowe ludzkości. Długi i wymagający koncentracji wstęp weryfikujący zaangażowanie widza prowadzi do rozgrywającej się miliony lat później historii astronautów na pokładzie statku Discovery. W jego centralnym punkcie znajduje się obdarzony samoświadomością, buntujący się komputer HAL. Jednak przed nadejściem pierwszych zwiastunów katastrofy załoga prowadzi spokojne życie w stanie nieważkości.

Kadr z filmu 2001: Odyseja kosmiczna (reż. Stanley Kubrick)

Kadr z filmu 2001: Odyseja kosmiczna (reż. Stanley Kubrick)

Trudno mówić o radości z posiłków, gdy przypominają one pozbawione smaku purée. Co ciekawe, astronauci umilają sobie jedzenie oglądaniem newsów z BBC12 na cienkim, przenośnym ekranie. Czyżby Kubrick wynalazł tablet? Z pewnością przewidział, że ludzkość po latach wciąż będzie jadła ze wzrokiem utkwionym w ekran. U Kubricka wszystko kręciło się wokół tajemniczego monolitu, nasz świat kręci się wokół jedzenia.

Kadr z filmu Matrix (reż. Lana i Lilly Wachowski)

Kadr z filmu Matrix (reż. Lana i Lilly Wachowski)

Nie tak dawno rozpoczęły się zdjęcia do czwartej części kultowej serii „Matrix”. W obecnych okolicznościach trudno ustalić, kiedy nowy film z uniwersum sióstr Wachowskich ujrzy światło dzienne. Nie sposób również przewidzieć, czy sprosta oczekiwaniom fanów serii. „Matrix” z 1999 roku okazał się filmem przełomowym dla kina SF. Zobrazowana w nim wizja 2199 roku wyzbyta jest optymizmu. Motyw równoległych światów z wirtualną rzeczywistością oraz możliwością jej odrzucenia za pomocą niebieskiej lub czerwonej pigułki na stałe wszedł do popkultury. Oprócz skórzanych płaszczy, ciemnych okularów i bijatyk w slow motion twórcy oszczędnie zobrazowali rozczarowujące menu świata Matrixa.

Na pokładzie statku Nabuchodonozor je się bowl of snot, czyli miskę glutowatej mazi

Na pokładzie statku Nabuchodonozor je się bowl of snot, w bezpośrednim tłumaczeniu – miskę glutowatej mazi. Zapewnia ona wszystkie niezbędne do życia wartościskładniki mineralne, ale czy satysfakcjonuje kubki smakowe? Chyba wszyscy wolelibyśmy żyć w świecie, w którym przypominające owsiankę czy congee bowl of snot jest kwestią wyboru i nie ma nic wspólnego z wyrzeczeniem się smaku i przyjemności. Wybralibyście więc niebieską czy czerwoną pastylkę? 

A jak jest z polskim kinem SF? Nie możemy pochwalić się silną reprezentacją w tej dziedzinie, co często tłumaczy się koniecznością inwestycji dużo większych pieniędzy w budżety produkcyjne. Jednak w ostatnich latach polska kinematografia przyczyniła się (w ramach koprodukcji) do powstania kilku międzynarodowych obrazów tego gatunku, czego przykładem są takie filmy jak „Kongres” lub „High Life”. Powstały również kameralne polskie produkcje futurystyczne: „Człowiek z magicznym pudełkiem” Bodo Koxa czy „Ja teraz kłamię” Pawła Borowskiego. Nie można przy tym zapomnieć o prekursorze i niedoścignionym wzorze gatunku, który Juliusz Machulski zdecydował się połączyć z komedią. Mowa oczywiście o „Seksmisji”. Scenariusz zawierał charakterystyczne dla kina science fiction motywy, takie jak hibernacja, życie w odosobnieniu czy problemy genetyczne, jednocześnie odnosił się do aktualnych w latach 80. XX wieku wydarzeń w Polsce.

Kadr z filmu Seksmisja – główni bohaterowie podczas spożywania posiłku (fot. materiały prasowe)

Kadr z filmu Seksmisja (reż. Juliusz Machulski)

Ograniczenia budżetowerealizacyjne zadziałały na korzyść tego kultowego obrazu. W końcu zaletą SF jest ogromna rola wyobraźni i możliwość swobodnej gry z konwencją. Czy za 24 lata na Ziemi może pozostać tylko dwóch mężczyzn? Niby-jajkakolorowe płyny wydają się równie nieprawdopodobne jak przedstawiona przez Machulskiego wizja partenogenezy. Mimo to kulinarny aspekt „Seksmisji” odcisnął się na kartach historii polskiego kina.

Chcemy wiedzieć co lubisz

Wiesz, że im więcej lajkujesz, tym fajniejsze treści ci serwujemy?

W zawsze głodnym KUKBUK-u mamy niepohamowany apetyt na życie. Codziennie mieszamy w redakcyjnych garnkach. Kroimy teksty, sklejamy apetyczne wątki. Zanurzamy się w kulturze i smakujemy codzienność. Przysiądźcie się do wspólnego stołu i poczujcie, że w kolektywie siła!

Koszyk

suma:
NaN zł
Przejdź do koszyka