Kukbuk
Kukbuk
Amanda Souza / unsplash.com

Ekotrendy na 2021 rok

Skóra z roślin, kawa w kubku origami i klimatarianizm – sprawdźcie, jakie innowacje i trendy żywieniowe spod znaku eko przyniesie nowy rok.

Tekst: Marta Cyzio

Zdjęcie główne: Amanda Souza / unsplash.com

Opublikowano: 5 Stycznia 2021
Ten artykuł przeczytasz w mniej niż 12 minut!

W zeszłym roku prognozowaliśmy zmierzch jednorazowych opakowań, mniej cukru w produktach, a w kontekście wyborów konsumentów obstawialiśmy, że będzie decydować przede wszystkim wygoda (więcej o trendach kulinarnych na 2020 rok przeczytasz w naszym artykule >>). Jednak pandemia koronawirusa znacząco wpłynęła na nasze przewidywania. Nie tylko zmieniło się nasze codzienne życie – do nowych okoliczności musiało się dostosować również wiele gałęzi gospodarki, w tym gastronomia. Co więcej, kwestie związane z ekologią i ze środowiskiem są obecnie jeszcze istotniejsze niż w poprzednich latach. Gdy nawyki konsumentów zaczęły się zmieniać, na reakcję przedsiębiorców i producentów nie trzeba było długo czekać. I choć kotletów z bakterii (zobacz, jak produkuje się kotlety z bakterii i co będziemy jeść w przyszłości >>) czy sztucznie wyhodowanych (dowiedz się, jak produkuje się sztuczne mięso i gdzie go można spróbować >>) jeszcze długo nie będziemy włączać do stałego menu, już teraz głośno jest o nowych, intrygujących trendach. Czego możemy się spodziewać w 2021 roku i jakie zmiany żywieniowe oraz ekoinnowacje będą wpływać na nasze codzienne nawyki w nadchodzących miesiącach? 

Wertykalne farmy

Do niedawna doniesienia o wertykalnych farmach były traktowane jedynie jako ciekawostka. Tymczasem to, co do tej pory można było obserwować głównie w większych miastach Azji, sprawdza się również w Europie. Wertykalne farmy stanowią odpowiedź na problemy tradycyjnego rolnictwa – wymagającego dużych przestrzeni, silnie uzależnionego od warunków pogodowych i funkcjonującego poza miastami, które są przecież największymi konsumentami wytwarzanych na polach dóbr.

Wertykalny ogród, osoby sadzące rośliny na pionowej ścianie (fot. Daniel Funes Fuentes / unsplash.com)

fot. Daniel Funes Fuentes / unsplash.com

Na obrzeżach Kopenhagi powstała właśnie 14-piętrowa farma

Farmy wertykalne, zwane również pionowymi, z założenia są wysokościowymi budynkami przeznaczonymi na uprawę roślin i hodowlę zwierząt (choć mogą mieć też inne formy). Każde piętro jest przeznaczone na uprawę innego gatunku, ponieważ każdy wymaga odmiennych warunków i odpowiedniej pielęgnacji – poszczególne poziomy różnią się pod względem między innymi oświetlenia, temperatury i wilgotności powietrza

Dzięki temu wertykalne farmy nie tylko są ekologiczne i wydajne, ale również pozwalają na uprawianie roślin w zrównoważony sposób. I właśnie dlatego technologię tę postanowiono przetestować w Danii. Na obrzeżach Kopenhagi powstała właśnie 14-piętrowa farma. Instalacja to wspólne dzieło YesHealth Group oraz Nordic Harvest. Projekt został tak pomyślany, żeby do uprawy roślin nie trzeba było wykorzystywać ziemi, a dodatkowym źródłem światła umożliwiającym im miarodajny wzrost są lampy LED. Nad farmą i kontrolowaniem wzrostu roślin na wszystkich piętrach czuwa specjalne oprogramowanie, które odpowiednio dobiera parametry uprawy dzięki nieustannie zbieranym danym

Co ciekawe, podobne rozwiązania można znaleźć również w Polsce. Pierwsza sklepowa wertykalna farma, choć dużo mniejsza, powstała w październiku ubiegłego roku w trzech sklepach sieci Carrefour oraz na Biobazarze. Marka we współpracy z firmą Listny Cud wprowadziła niewielkie farmy wertykalne, z których będzie można kupić mikroliście pięciu rodzajów roślin: czerwonej kapusty, brokułu, rzodkiewki, gorczycy i rukoli (zobacz więcej informacji na temat tego, czym są farmy wertykalne i jak rozwijają się w Polsce >>).

fot. Agenlaku / unsplash.com

fot. Agenlaku / unsplash.com

Nowe opakowania produktów

Troska o środowisko naturalne to już nie jest wyłącznie kwestia trendów i mody. Podejmowane przez rządy na całym świecie decyzje o sposobach przeciwdziałania skutkom zmian klimatycznych oraz większa świadomość konsumentów znacząco wpływają na strategie przedsiębiorców. Według Global Web Index aż 76% milenialsów chętniej sięga po produkty w opakowaniach, które nadają się do recyklingu, niż w tradycyjnych. Co więcej, 80% z nich zgadza się ze stwierdzeniem, że zdrowsza planeta to zdrowsze życie. A zatem ci konsumenci są bardziej skłonni do opierania decyzji zakupowych na kwestiach związanych z ochroną środowiska. Nic zatem dziwnego, że 61% milenialsów deklaruje, że byliby nawet gotowi zapłacić więcej za dany produkt, jeśli tylko opakowanie, w którym się on znajduje, będzie bezpieczne dla środowiska. Stąd coraz więcej firm, kawiarni oraz restauracji decyduje się na odejście od plastikowych pudełek czy sztućców. W obliczu nowych regulacji oraz zmieniających się potrzeb klientów przedsiębiorcy chętniej poszukują alternatyw dla szkodliwych dla środowiska surowców i chętniej wybierają opakowania, które są produkowane w zrównoważony sposób. 

61% milenialsów deklaruje, że byliby gotowi zapłacić więcej za dany produkt, jeśli tylko opakowanie, w którym się on znajduje, będzie bezpieczne dla środowiska

Jedną z firm, które zaskoczyły swoich klientów w tym zakresie, jest Bacardi. Pod koniec zeszłego roku marka ogłosiła rozpoczęcie produkcji innowacyjnych butelek z papieru połączonego z najnowocześniejszym biopolimerem Nodax PHA, pochodzącym z nasion roślin oleistych, takich jak soja, rzepak czy palma. Z kolei firma Bscly, zajmująca się produkcją odzieży, dostarcza swoje ubrania w pudełkach nadających się w 100% do recyklingu lub do kompostowania w domu. A to wszystko za sprawą użytego do ich produkcji materiału – trzciny cukrowej. Co więcej, zapakowane w nie ubrania najczęściej przekładane są specjalną bibułką, która jest bezkwasowa i posiada certyfikat FSC. A żeby było jeszcze bardziej ekologicznie, także pozostałe elementy pudełka, takie jak naklejki czy taśma, nadają się do recyklingu, by klienci mieli całkowitą pewność, że nie tylko wybierają wysokiej jakości produkty, ale też nie szkodzą środowisku. 

LIDfree kubek origami 

Również miłośnicy kawy mają na co czekać w 2021 roku. Do najważniejszych innowacji w tym roku będą należeć specjalne kubki Origami. Kształtem przypominają klasyczne figurki origami i podobnie jak one, mogą się składać. Po wlaniu kawy do zamknięcia kubka nie potrzeba plastikowego wieczka – wystarczy zgiąć jego górną część. Dzięki temu nie trzeba sięgać po plastikową przykrywkę, a i recykling po użyciu tego kubka jest łatwiejszy, gdyż został on wyprodukowany ze specjalnego papieru LIDfree. Kubek Origami jest dziełem firm Chia-Chun Chuang i Pei-Chun Hsueh, a zespół projektantów za ten pomysł otrzymał w 2020 roku Golden Pin Design Award. 

Reklama

Klimatarianizm 

Od kilku lat dużo mówi się o tym, że w przyszłości to roślinne posiłki będą królowały na naszych stołach. Nic zatem dziwnego, że obserwujemy wysyp restauracji specjalizujących się w kuchni wegetariańskiej i wegańskiej, a konsumenci z roku na rok coraz chętniej deklarują gotowość do ograniczenia spożycia mięsa czy wręcz wyeliminowania go z diety. Niemniej w tym roku, oprócz dobrze nam już znanej diety roślinnej, na gastronomię z pewnością będzie miała wpływ rosnąca popularność klimatarianizmu.

Markus Spiske / unsplash.com

Markus Spiske / unsplash.com

Dieta ta ma na celu przede wszystkim redukcję śladu węglowego (więcej o tym, czym jest ślad węglowy i jaki ma wpływ na środowisko, przeczytasz w naszym artykule >>). A zatem osoby określające się jako klimatarianie przy wyborze produktów oraz dań w restauracji kierują się nie tyle składem, ile – głównie – pochodzeniem składników. Tu nie ma sztywnych zasad co do rodzaju produktów, które można spożywać. Liczy się to, jaką drogę dany składnik przebył, zanim trafił na stół, i jaki ślad węglowy pozostawił po sobie w czasie produkcji oraz podczas transportu. Stąd klimatarianie stawiają przede wszystkim na lokalne jedzenie, kupowanie organicznych produktów, a swoimi wyborami starają się ograniczyć produkcję odpadów do minimum. Co więcej, chętnie rezygnują z mięsa, a zatem w możemy się spodziewać jeszcze bardziej rozbudowanych zielonych kart dań w restauracjach.

Wegańskie alternatywy

Coraz większa popularność roślinnych alternatyw dla mięsa i nabiału pobudza kreatywność producentów żywności. Nie dziwią nas wegańskie kosmetyki czy wegańskie parówki na sklepowych półkach, znajdziemy już na nich nawet wegańskie alkohole. Niedługo zaś będzie można kupić również Les Merveilloeufs. Opracowany przez studentki paryskiej École de Biologie Industrielle produkt do złudzenia przypomina klasyczne jajko. Wynalazczyniom udało się tak dopracować „białko”, że bez trudu można je kroić i oddzielić od „żółtka”. Potrzebę zmiany dostrzegły także największe globalne firmy związane z gastronomią. McDonald zapowiada, że do końca tego roku wprowadzi do sieci swoich lokali McPlanta, czyli pierwszego bezmięsnego burgera (zobacz nasz artykuł i dowiedz się więcej o McPlancie i innych wegańskich produktach w McDonaldzie >>). Z kolei Hellmann’s wprowadził na początku stycznia do swojej oferty wegański majonez, który w związku z trwającą właśnie akcją Veganuary jest dostępny w trzech smakach – czosnkowym, wędzonego chili i… bekonowym. Ten ostatni weganom może wydać się nieco kontrowersyjny, ale dla tych, którzy tęsknią za dobrze znanymi smakami i zrezygnowali z mięsa z powodów etycznych, ta propozycja z pewnością przypadnie do gustu. 

Lefteris Kallergis / unsplash.com

fot.Lefteris Kallergis / unsplash.com

Przy wykorzystaniu fermentacji mikrobiologicznej udaje się uzyskać produkt w smaku i konsystencji do złudzenia przypominający tradycyjny ser

Z kolejnych innowacji warto wspomnieć o pierwszym twarogu, który powstał w laboratorium. Firma Remilk opracowała technologię, dzięki której przy wykorzystaniu fermentacji mikrobiologicznej udaje się uzyskać produkt w smaku i konsystencji do złudzenia przypominający tradycyjny ser. Do produkcji tego nabiału nie używa się krowiego mleka, także ilość wykorzystanych surowców naturalnych i wody jest niższa niż przy wytwarzaniu klasycznego sera. Jeśli start-up z Izraela zbierze kwotę potrzebną do rozpoczęcia produkcji na większą skalę i zgodnie z założeniami do końca tego roku stanie się komercyjnie opłacalny, możemy liczyć, że na półkach sklepowych wkrótce pojawi się kolejny ciekawy wegański zamiennik nabiału.  

Native Shoes

Także branża odzieżowa nie pozostaje głucha na potrzeby klientów i środowiska. Jednym z ciekawszych trendów w modzie w 2021 roku może być wprowadzenie na większą skalę wegańskiej skóry. Choć to nie całkiem nowy wynalazek, zainteresowanie jego dopracowaniem i rozwojem ostatnio zdecydowanie wzrosło. Do tej pory wegańską skórę produkowano głównie na bazie plastikowych surowców. Teraz większość przedsiębiorców chętniej sięga po roślinne materiały, takie jak eukaliptus, kwiaty, a nawet ananas. Na rynku już można kupić między innymi buty ze zboża czy portfele z liści kaktusa. Niestety, większość z tych produktów nie nadaje się w pełni do recyklingu. A to dlatego, że do ich produkcji oprócz surowców roślinnych nierzadko wykorzystuje się poliuretan. I choć większość producentów pracuje nad wyeliminowaniem także tego elementu, jak do tej pory powstał tylko jeden w pełni biodegradowalny element garderoby: sneakersy firmy Native Shoes. Buty są produkowane z eukaliptusa, naturalnego korka, kukurydzy, bawełny organicznej i ananasa. Dzięki temu są nie tylko biodegradowalne, ale również tworzone zgodnie z normami wymaganymi przez certyfikaty cruelty-free, przyznawanymi wyłącznie produktom, przy których wytwarzaniu nie ucierpiały zwierzęta. 

Podobny problem występuje w produkcji innych bezmięsnych alternatyw. Wbrew pozorom nie wszystkie wegańskie produkty są zdrowe i bezpieczne dla środowiska. Na przykład do wytworzenia „mleka” migdałowego potrzeba 74 litrów wody. To więcej niż zwykły prysznic. Również do produkcji „mleka” ryżowego sporo się jej zużywa – na jedną szklankę napoju aż 54 litry wody. Choć to nadal mniej w porównaniu z wytwarzaniem mleka krowiego, warto zauważyć, że są znacznie wyższe niż w przypadku produkcji „mleka” sojowego czy owsianego. 

Do wytworzenia „mleka” migdałowego potrzeba 74 litrów wody, to nadal mniej w porównaniu z wytwarzaniem mleka krowiego

Louis Hansel / unsplash.com

fot. Louis Hansel / unsplash.com

Dylemat pojawia się także wtedy, kiedy chcemy na przykład sięgnąć po awokado. To owoc szczególnie polecany osobom na diecie roślinnej, bo jest bogatym źródłem witamin C, E, A i kwasu foliowego. Niemniej niewielu konsumentów zdaje sobie sprawę, że według Water Footprint Network do wyprodukowania 1 kilograma awokado potrzeba 2 tysięcy litrów wody. To 4 razy więcej niż w przypadku tej samej ilości pomarańczy i 10 razy więcej niż w przypadku pomidorów. Ponadto rosnąca popularność awokado spowodowała nieoczekiwane konsekwencje dla środowiska. Na przykład w Meksyku popyt na nie (sprawdź, które oleje i tłuszcze mają negatywny wpływ na środowisko >>) doprowadził do nielegalnego niszczenia lasów przez rolników pragnących czerpać zyski z tych coraz cenniejszych upraw. Innym popularnym wśród wegan i wegetarian produktem, który również przyczynia się do deforestacji planety, jest soja. Okazuje się, że jej uprawa jest, zaraz po produkcji wołowiny, najistotniejszym czynnikiem powodującym wylesianie ziemi. Tym samym wybór tego, co rzeczywiście dobre dla nas, producentów i planety, nie jest tak łatwy, jak mogłoby się wydawać.

Sprzęty kuchenne bez prądu

Słyszeliście o lodówce Kuno? Ten nietypowy sprzęt to dziecko pary innowacyjnych projektantów, Kuana Weikinga i Theodore’a Garvindeo Seaha, którzy stworzyli bezpieczną dla środowiska lodówkę. Kuno jest niezwykle prosta w obsłudze, funkcjonalna, a do jej wykonania potrzebna jest głównie glina. Co więcej, by z niej korzystać, nie potrzeba energii elektrycznej, gdyż działanie Kuno opiera się na prostym procesie fizycznym – parowaniu. Dzięki temu lodówka jest idealnym rozwiązaniem nie tylko dla tych, którzy chcą być eko, ale również dla tych, którzy mieszkają na obszarach, gdzie dostęp do elektryczności jest utrudniony lub ograniczony. Kto wie, może w przyszłości w naszych kuchniach nie tylko lodówki nie będą potrzebowały prądu? 

Chcemy wiedzieć co lubisz

Wiesz, że im więcej lajkujesz, tym fajniejsze treści ci serwujemy?

W zawsze głodnym KUKBUK-u mamy niepohamowany apetyt na życie. Codziennie mieszamy w redakcyjnych garnkach. Kroimy teksty, sklejamy apetyczne wątki. Zanurzamy się w kulturze i smakujemy codzienność. Przysiądźcie się do wspólnego stołu i poczujcie, że w kolektywie siła!

Koszyk

suma:
NaN zł
Przejdź do koszyka