Kukbuk
Kukbuk

Bieszczady: 4 miejsca, które warto poznać po zejściu z gór

Dodaj do 'Przeczytaj później'

Jeśli myślicie, że Chatka Puchatka to wszystko, co kulinarnie mogą zaproponować Bieszczady – jesteście w błędzie. Oto cztery miejsca, które zaskoczą was regionalnymi smakami.

Tekst: redakcja

Opublikowano: 14 Marca 2018
Ten artykuł przeczytasz w mniej niż 2 minuty!

Chata Wędrowca, Wetlina – na zakończenie wędrówki

Od końca kwietnia do ostatniego dnia października eklektyczne wnętrza Chaty przepełnione są gośćmi. Od 1995 roku turystów przyciąga tu kultowy już naleśnik gigant (41 zł). Olbrzymi, smażony w głębokim tłuszczu racuch (to słowo zdecydowanie lepiej oddaje jego wygląd) ledwo mieści się na talerzu. Przykryty morzem jagód, szczodrze posypanych cukrem pudrem, z porządnym kleksem kwaśnej, gęstej śmietany – nie ma lepszej nagrody na koniec dnia spędzonego na połoninach. Dodatkowo naleśnik zachęca do długiego wspólnego biesiadowania, bo kto sam zje prawie kilogramowego racucha?

Siekierezada, Cisna – na barową pogodę

Siekiery wbite w drewniane stoły i łypiące oczami biesy nie odstraszają ani turystów, ani miejscowych. Jednak to nie jedzenie (choć porcje są solidne i w przystępnych cenach) przyciąga do Siekierezady, a trunki. W ciemnych pomieszczeniach rozpoczyna się muzyczne wędrowanie przy akompaniamencie gitary i brzęku szkła. Z dala od cywilizacji, u stóp gór, gdzie brakuje zasięgu, łatwo wyobrazić sobie Janka Praderę, bohatera powieści Stachury, siedzącego przy jednym ze stołów i kontemplującego swój los.

Więcej o kulinarnych podróżach:

Wakacje na weganie – dokąd jechać?
W poszukiwaniu duszy Paryża
W poszukiwaniu kuchni łemkowskiej

Wilcza Jama, Smolnik – na cerkiewnym szlaku

Pękająca w szwach od myśliwskich trofeów restauracja mieści się niedaleko dawnej cerkwi (obecnie kościoła). Do Wilczej Jamy od lat pielgrzymują miłośnicy dziczyzny – na sarninę (38 zł) i najlepszego w okolicy dzika (35 zł). Dla nas fenomenalny jest jednak pasztet z pstrąga (13 zł) z dodatkiem pomidorów i kaparów, idealnie sprawdza się w połączeniu z wypiekanym na miejscu pieczywem (2 zł). Właściciele Jamy sami hodują ryby i serwują je w równie wielu postaciach jak dziczyznę, a to z pewnością uraduje wielbicieli delikatnego mięsa króla potoków.

Jadło Karpackie, Sanok – na odpoczynek w mieście

Pragnących odmiany kierujemy w stronę Sanoka, gdzie mieszczą się największy w Polsce skansen i galeria prac Zdzisława Beksińskiego. Po zwiedzaniu najlepiej udać się na rynek, do niepozornej karczmy, która szczyci się tym, że jest pierwszą w okolicy restauracją z regionalną kuchnią. Czy to prawda, tego nie wiemy, ale z pewnością specjałów podkarpackiej kuchni tu nie brakuje. Na rozgrzewkę polecamy zalewajkę (12 zł), czyli zupę na maślance z ziemniakami i kminkiem. Do obowiązkowych pozycji należą także fuczki (14 zł) – nietypowe połączenie ciasta naleśnikowego z kiszoną kapustą. Zwolenników zdrowej kuchni z pewnością ucieszą pierogi z mąki razowej (15 zł), tutejszy przysmak wypełniony różnymi farszami, który zaspokoi największy apetyt.

W zawsze głodnym KUKBUK-u mamy niepohamowany apetyt na życie. Codziennie mieszamy w redakcyjnych garnkach. Kroimy teksty, sklejamy apetyczne wątki. Zanurzamy się w kulturze i smakujemy codzienność. Przysiądźcie się do wspólnego stołu i poczujcie, że w kolektywie siła!